czwartek, 13 czerwca 2013

Lubię czerwiec...

... bo truskawki :-)



To zdecydowanie moje ulubione owoce! Niestety, w moim pierwszym wegańskim roku nie mogę poszaleć (hmm nie tylko w sensie kulinarnym), bo jakiś czas temu złamałam nogę i póki co jestem unieruchomiona :-( z tego powodu muszę się ograniczać do najprostszych i przede wszystkim w miarę szybkich przepisów...  Te dwa kryteria spełnia przepis na moją ulubioną (w czerwcu ;-)) sałatkę owocową, idealny pomysł na pyszny i zdrowy deser.

Miss Czerwca
10 truskawek
1 kiwi*
1 łyżka wiórków kokosowych*
1 łyżka migdałów*

Truskawki przekroić na pół, kiwi w kostkę, włożyć do miseczki, posypać kokosem i migdałami - ot, cała filozofia.
 

Nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła researchu ;-) z resztą po to założyłam ten blog - chciałam poszerzyć swoją wiedzę i pokazać ile dobroci drzemie w "zieleninie". Ktoś, kto zmienia sposób odżywiania dość radykalnie, musi wiedzieć, co jeść, żeby nie doprowadzić swojego organizmu do ruiny.

Truskawki, podobnie jak buraki, ze względu na obecność wapnia, fosforu i magnezu mają działanie odkwaszające, a bromelina w nich zawarta odpowiada za rozkład białka. Poza tym, wapń i fosfor są niezbędne dla naszych zębów i kości. Jedząc truskawki  odtruwamy i oczyszczamy nasz organizm, poprawia się nasza przemiana materii. Pektyny (rozpuszczalny w wodzie błonnik) zawarte w truskawkach sprzyjają obniżeniu cholesterolu, oczyszczają jelita z resztek jedzenia i pozytywnie wpływają na florę bakteryjną. Fitocyny mają właściwości bakteriobójcze. Truskawki zawierają więcej witaminy C niż cytryna, czy miód. Witamina PP reguluje dotlenienie krwi. Truskawki mają także wpływ na włosy i cerę.
 
*z upraw ekologicznych

wtorek, 11 czerwca 2013

Zwierzęta należy wykluczyć z menu!


"Wegetariańskie krowy są dzisiaj największymi drapieżnikami oceanów!"

"każdego tygodnia torturujemy i zabijamy 2 miliardy czujących żywych istot"

"Potrzeba 50 tys. litrów cennej wody pitnej, żeby wyprodukować jeden kilogram wołowiny."

To nie jedyne szokujące słowa wypowiedziane przez Phila Wollena podczas marcowej debaty w Australii. 

63-letni dziś Australijczyk, weganin, Philip Wollen był wiceprezesem Citibanku, a w wieku 34 lat został dyrektorem naczelnym grupy Citicorp i znalazł się na liście 40 najbardziej poszukiwanych pracowników wysokiego szczebla opublikowanej przez Australian Business Magazine - jego kariera zawodowa zapowiadała się zatem całkiem obiecująco. Aż pewnego dnia zdarzyło się coś, co zmieniło jego życie na zawsze. W ramach obowiązków służbowych Wollenowi polecono odwiedzić filię jednego z klientów. Miejscem tym okazała się rzeźnia. Wollen na własne oczy przekonał się jak bardzo cierpią zwierzęta zanim trafią na nasze talerze. Doświadczenie to sprawiło, że postanowił rozdać większość swojego majątku potrzebującym i nieść pomoc tym, którzy sami sobie pomóc nie mogą. Założył organizację Winsome Constance Kindness Trust, która oprócz działalności na rzecz zwierząt i środowiska, pomaga dzieciom, ludziom zamieszkującym kraje Trzeciego Świata i młodzieży dotkniętej chorobami takimi jak autyzm.

Dla chętnych zamieszczam kilka linków, z którymi warto się zapoznać (wszystko w języku angielskim, więc dodatkowo można się podszkolić ;-))

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jego Wysokość Beta vulgaris L.




Dawno, dawno... czyli jakieś 50 artykułów, 10 stron sporządzonych własnoręcznie notatek, parę dni zastanawiania się nad idealnym pierwszym postem (przyp. red.) ...temu, postanowiłam założyć wegański blog i nazwać go na cześć najzwyklejszego, nikogo nie obrażając, Buraka. Decyzję podjęłam pod wpływem nagłego zachwytu nad Jego smakiem, który okazał się być objawieniem - wstyd się przyznać, nigdy nie włączałam buraków do swojego jadłospisu. Pamiętam tylko, że moja Mama przyrządzała buraczki na ciepło, smażone na maśle i zabielane śmietaną, a potem serwowała je w towarzystwie ziemniaków i jakiegoś mięsiwa, typu kaczka, czy inna cielęcina, ale w związku z przejściem na weganizm, wersja ta wyleciała z mojego życia raz na zawsze. Z kolei buraki na zimno, nie wiadomo czemu, zawsze wydawały mi się jakimś niebywałym ohydztwem... I tak przez parę ładnych lat żyłam sobie w błogiej nieświadomości, aż w zeszłym tygodniu postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment: utrzeć surowego drania i zjeść w postaci surówki. Okazało się, że ów drań wcale nie jest ohydny, wręcz przeciwnie - potrafi być słodki, nawet bez dodatków! Odkrycie było na tyle inspirujące, że postanowiłam założyć blog. Jak niewiele potrzeba czasem do działania... ;-)

Pierwszy post miał dotyczyć Buraka właśnie, ale przed jego napisaniem postanowiłam troszkę poczytać, bo pomyślałam, że skoro coś jest w smaku tak dobre bez żadnych ulepszaczy, to na pewno musi zawierać jakieś tam wartości odżywcze, o których warto byłoby wspomnieć. Trzeba drania wygooglować! To, czego się dowiedziałam, przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Witaminy, przeciwutleniacze, kwas foliowy, betaina, błonnik, cez, kobalt, homocysteina - artykuł za artykułem, zakładka za zakładką, notatki... no to mnie Burak przyprawił o zawrót głowy, jak na prawdziwego drania przystało!

I tak po kilku dniach researchu i wytężonego wysiłku umysłowego, zebrałam w końcu wszystko, czego się dowiedziałam, w jedną całość. Oto czym Jego Wysokość Burak może się poszczycić:
  • kwas foliowy: każda przyszła mama wie, że kwas foliowy jest niezwykle ważny, ponieważ pozytywnie wpływa na wagę i rozwój noworodków oraz bierze udział w zachowaniu materiału genetycznego. 100g buraków zawiera aż 27% dziennego zapotrzebowania organizmu w kwas foliowy! Nie powinno go także zabraknąć w diecie każdego z nas - kwas foliowy odpowiada za za wzrost i funkcjonowanie komórek, ma dodatni wpływ na nasz system nerwowy i mózg, a także decyduje o dobrym samopoczuciu psychicznym.
  • błonnik: reguluje pracę układ pokarmowego (poprawia pracę jelit, a zatem zapobiega zaparciom) i ogranicza wchłanianie cholesterolu z przewodu pokarmowego. Pektyny zawarte w burakach ułatwiają niszczenie bakterii gnilnych w przewodzie pokarmowym, a co za tym idzie mają udział w odtruwaniu organizmu.
  • przeciwutleniacze: antocyjany to barwniki roślinne o kolorze niebieskim, fioletowym, lub czerwonym, należące do polifenoli czyli bardzo silnych przeciwutleniaczy. Pomagają w przyswajaniu witaminy C oraz chronią przed jej utlenianiem. Czterokrotnie przyspieszają przyswajanie tlenu przez komórki. Wspomagają układ krwionośny - uszczelniają i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, zapobiegają krwawieniom i poprawiają przepływ krwi w naczyniach wieńcowych, dzięki czemu są pomocne w leczeniu miażdżycy. Kolejnym przeciwutleniaczem obecnym w burakach jest betaina, która wzmacnia odporność na choroby, zwłaszcza wirusowe takie jak na przykład grypa, a gdy już zachorujemy zatrzyma rozwój infekcji. Syrop z buraka* ma podobno działanie wykrztuśne i właściwości obniżające gorączkę - nie próbowałam, ale w razie infekcji na pewno wykorzystam ten przepis. Ponadto, betaina obniża poziom homocysteiny, aminokwasu siarkowego, powstającego w wyniku demetylacji metioniny pochodzącej ze spożywania białka, który odpowiada zmiany miażdżycowe i zakrzepowe, może doprowadzić do zawału i udar mózgu.
  • cez i rubid: dwa bardzo ważne pierwiastki, niezbędne w profilaktyce nowotworowej, ponieważ  neutralizują wolne rodniki, chronią komórki przed rakiem i przed starzeniem.
  • kobalt: bierze udział w procesach twórczych czerwonych krwinek
  • zestaw witamin z grupy B: pomaga w nerwicach, stresach i depresjach, zmniejsza napięcie nerwowe, wzmacnia koncentrację i refleks, chroni nas przed problemami z pamięcią, pomaga przy zaburzeniach snu, reguluje cholesterol...
  • betakaroten: ma korzystny wpływ na nasz wzrok, skórę, włosy i paznokcie
Jedzenie buraków, a zwłaszcza picie soku, zalecane jest po chemioterapii, w niedokrwistości, anemii, białaczce, hemofilii i awitaminozie. Do diety powinny je również włączyć osoby uprawiające sport, ponieważ wzmacniają sprężystość mięśni i  poprawiają wydolność fizyczną, a także pomagają usuwać zakwasy

Pojedynczy burak waży przeważnie ok. 100g i nie powinien przekraczać 8cm średnicy. Im ciemniejszy tym bogatszy w antocyjany. Powinien mieć cienką skórkę i jednolity miąższ - marmurkowata struktura świadczy o dużej zawartości celulozy, która fermentuje w żołądku i jest ciężkostrawna. Jako że jest draniem, najlepiej traktować Go dość surowo lub upiec w skórce i obrać tuż przed podaniem. Długotrwałe gotowanie pozbawi Go wszystkich wartości odżywczych, więc lepiej Go po prostu nie gotować, no chyba że w zupie.

Jesteś tym, co jesz... jak sami widzicie bycie Burakiem nie powinno w tym przypadku nikogo urazić ;-)

 * Przepis na syrop: umyć dużego buraka czerwonego (nie obierać), wydrążyć na górze stożkowaty otwór, wsypać 2 łyżki cukru i wstawić do piekarnika na ok. 45 minut.